22 listopada - 30 listopada 2019

Nowe Horyzonty Współczesnego Kina

Sekcja  Nowe Horyzonty Współczesnego Kina powstałej w ścisłej współpracy z zaprzyjaźnionym z Cinergią, głośnym festiwalem Romana Gutka. W jej ramach zaprezentujemy cztery tytuły z tegorocznego konkursu wrocławskiej imprezy.

Nowe horyzonty kojarzą się z wypatrywaniem przyszłości, z poszukiwaniem nieodkrytych lądów, z figurą pioniera zagospodarowującego nieznaną ziemię. Tymczasem współczesne autorskie kino dowodzi, że to, co pionierskie, nieznane, nieodkryte znajduje się tuż obok. Że przebłyski przyszłości można dostrzec w tym, co dzieje się tu i teraz; ba, że nowatorstwo oznacza czasem zwrot ku tradycji. Nieprzypadkowo trzy spośród czterech tytułów, które prezentujemy na 24. Forum Kina Europejskiego CINERGIA zrealizowane zostały na taśmie 16 mm (“Przynęta” Marka Jenkina, “Ray&Liz” Richarda Billinghama, “Siła ognia” Olivera Laxe’a), a ten czwarty (“Bacurau” Klebera Mendonçy Filho) nie tylko powstał na taśmie 35 mm, ale także w formacie CinemaScope, w którym nakręcono klasyczne westerny. Technologie, które wyszły z powszechnego użycia okazują się doskonałym medium do opowiedzenia historii mocno osadzonych we współczesności, do jej penetrowania w poszukiwaniu znaków tego, co właśnie nadchodzi - jak podsycany frustracją gwałtowny pożar w poetyckiej “Sile ognia”, jak dewastujące lokalne życie turystyczne tsunami w błyskotliwej “Przynęcie”, jak sterowane politycznie znikanie małych kultur w wybuchowym “Bacurau”. Nowohoryzontowi twórcy wiedzą, że nieodkrytych lądów nie trzeba szukać daleko, wystarczy zerknąć ku nieodległym peryferiom: strażnikom tradycji i zarazem najbardziej wrażliwym, podatnym na zmiany światom. W takich miejscach kamera artysty działa jak sejsmograf, wyczuwający drgania zapowiadające potężne wstrząsy. Jenkin, podwójny zwycięzca ostatniego festiwalu NH (Nagroda Jury i Nagroda Publiczności) obserwuje Kornwalię podlegającą niszczycielskiej ekonomicznej presji. Laxe (Nagroda Jury canneńskiego Un Certain Regard) wraca do rodzinnej Galicji, by tam dostrzec zalążek znaczącej kulturowej zmiany. Dla Filho (Nagroda Jury w Cannes) brazylijska prowincja jest polem kluczowej socjopolitycznej bitwy, od której przebiegu zależy los nas wszystkich. Billingham (Nagroda Specjalna Jury w Locarno) odkrywa z kolei własną przeszłość, w trudne dzieciństwo spędzone na obrzeżach Birmingham, by tam odnaleźć wzór na społeczne wykluczenie. Wszyscy wymienieni twórcy świadomie poruszają się po obrzeżach: geograficznych, ale i filmowych. Ich kino manifestuje potrzebę autorskiego głosu, własnej drogi i własnego stylu, niezależnego od obowiązujących komercyjnych trendów.

Małgorzata Sadowska

OPISY FILMÓW

BACURAU reż. Juliano Dornelles, Kleber Mendonça Filho, Brazylia, Francja 2019, 131’

Nagroda Jury ostatniego festiwalu w Cannes powędrowała do autora Sąsiedzkich dźwięków i Aquariusa Klebera Mendonçy Filho. Reżyser wraz ze swoim długoletnim współpracownikiem Juliano Dornellesem nakręcił miszmasz kina gatunkowego, będący inteligentną metaforą współczesnej Brazylii (czy na pewno tylko jej?) pogrążonej w polityczno-społecznym kryzysie. To przedziwna opowieść o odchodzeniu i umieraniu światów – tych najmniejszych lokalnych społeczności. Tytułowe, fikcyjne Bacurau dosłownie znika z mapy po śmierci swojej sędziwej przywódczyni Carmelity. Ale twórcy nie skupiają się na wyjaśnieniu tego dziwnego zjawiska, lecz zajmują kreowaniem niezwykłej atmosfery i piętrzeniem fabularnych szaleństw. Ich film to połączenie westernu, quasi-dokumentu, satyry, realizmu magicznego i… A zresztą, to trzeba zobaczyć samemu. Warto zaznaczyć, że na ekranie pojawiają się Udo Kier i – ponownie u Filho – wspaniała Sônia Braga.

PRZYNĘTA / BAIT reż. Mark Jenkin, Wielka Brytania 2019, 89’

Ostentacyjnie oldskulowy, zrealizowany kamerą 16 mm debiut Jenkina to wielkie odkrycie ostatniego Berlinale. Jego vintage’owy styl, na który składają się m.in. czarno-biała taśma, wyeksponowane w ręcznej obróbce ziarno i zarysowania, a także inspirowany szkołą radziecką ostry montaż, nie ma w sobie nic anachronicznego. Dowodzi, że tradycja może być inspirująca i żywa. Przynęta opowiada o gentryfikacji, kapitalizmie, turystycznym tsunami i klasowych konfliktach. Kornwalijska wieś, w której rozgrywa się akcja, przechodzi właśnie transformację z osady rybackiej w nadmorski kurort. Bracia Ward zmuszeni są sprzedać dom londyńczykom, którzy przerabiają go, dekorując ściany linami, sieciami i innymi akcesoriami symbolizującymi „tradycję” i „autentyczność”, czyli wszystko to, co turyści niszczą. Ekonomiczna, społeczna i kulturowa degradacja rybaków rodzi frustrację, która prowadzi do otwartej wojny z aroganckimi, bogatymi przyjezdnymi. Konflikt eskaluje, gdy młody Ward zaczyna flirtować z córką londyńczyków, panną Leigh. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Jenkin nieprzypadkowo dobrał swoim bohaterom nazwiska przywołujące historię kina. Nawet w takich detalach reżyser staje po stronie tradycji.

RAY & LIZ reż. Richard Billingham, Wielka Brytania 2018, 108’

W komunalnym mieszkaniu na przedmieściach Birmingham Liz układa puzzle. Gdy pochylona nad stołem dopasowuje kolejne elementy, jej własne życie rozsypuje się na kawałki. Richard Billingham opowiada o życiu na marginesie, które jest postępującym procesem izolacji: od centrum miasta, społeczeństwa, innych ludzi, siebie nawzajem. Nic dziwnego, że lejtmotywem opowieści są zalegające rachunki i związana z nimi groźba odcięcia od prądu i gazu. O takich ludziach jak Ray i Liz mów się, że są „dysfunkcyjni”, ale reżyser nie ocenia swoich bohaterów ani ich starań utrzymania się na powierzchni. Kreśli przy tym przejmujący obraz obojętnego systemu w Wielkiej Brytanii czasów Thatcher, który co prawda pomaga przetrwać, ale zarazem utrzymuje ludzi w stanie patologicznej biedy. Twórcę interesują detale, drobne sytuacje opisujące stan materialnego i duchowego ubóstwa. Sposoby, jakich chwytają się dzieci, by uciec z domu będącego jaskinią chaosu. Billingham kolekcjonuje gesty i przebłyski bliskości, heroiczne starania o zachowanie pozorów normalności. Przywiązuje przy tym wagę do strony wizualnej – ozłaca samotność alkoholika Raya promieniami słońca, otacza ćmiącą taniego papierosa Liz szlachetnym półmrokiem, jakby była bohaterką wielkich malarskich dzieł.

SIŁA OGNIA / FIRE WILL COME / O QUE ARDE reż. Oliver Laxe, Hiszpania, Francja, Luksemburg 2019, 90’

Zdobywca Nagrody Jury w sekcji Inne Spojrzenie na MFF w Cannes. Osadzony wśród pejzaży hiszpańskiej Galicji film Laxe’a (Mimosas, 16. NH) opowiada o potrzebie równowagi. Zagrożonym ekosystemem okazuje się tu nie tylko przyroda, lecz także lokalna społeczność. A przyczyną iskrzeń są zmiany, jakie zachodzą w pustoszejących, wyglądających turystów wsiach, oraz powrót Amadora, który właśnie odsiedział wyrok za podpalenie. Górzysty krajobraz Galicji nie jest tu tylko tłem, ale głównym bohaterem. Surowy i nieprzystępny, kształtuje ludzkie charaktery i relacje na swoje podobieństwo. Rzeźbi twarze. Uczy twardości. Musisz być głodny – wita nieobecnego dwa lata Amadora jego matka Benedicta. Tylko tak potrafi okazać synowi akceptację i miłość. Pozornie bliski dokumentu styl Laxe’a zamienia rzeczywistość w poemat. Jego tematem jest tytułowa siła ognia – oczyszczenie poprzez zniszczenie. Warunek zmiany i zarazem trwania. Gwałtowny wybuch tlących się latami niepokojów i rozgrzanych pragnień. Siła ognia to zagadka, slow cinema, które obserwuje ludzi w ich naturalnych warunkach. Laxe z pokorą przyjmuje dyktowane przez naturę zasady. Jeśli sztuka w ogóle może być eko, to ten film właśnie taki jest – organiczny.